sobota, 13 grudnia 2014

#60 Podsumowanie KONKURSU "DOKOŃCZ ZAMEK!"

Odcinek Sześćdziesiąty
w którym definitywnie następuje koniec sezonu pierwszego :)

zobacz ten odcinek

niedziela, 26 października 2014

#59 Koniec sezonu 1 i KONKURS "DOKOŃCZ ZAMEK!"

Odcinek Pięćdziesiąty Dziewiąty
w którym następuje koniec sezonu pierwszego :)

Zwiedzamy po trosze cały świat i wspominamy, czego to nie zrobiliśmy ;)

KONKURS   KONKURS   KONKURS
"Dokończ nadmorski zamek" - nagroda: nagranie serii z Minecrafta z Anią ;)

1. pobierz i zainstaluj sobie paczkę modów z sezonu 1, którą przygotował M-B-B: minecraft-mbb.blogspot.com
2. pobierz spakowany save mapki sezonu 1: adf.ly/tQnhu
3. rozpakuj i "wrzuć" folder "save_solo1" do folderu "saves" (w folderze .minecraft)
4. znajdź lokalizację rozpoczętego przez Anię nadmorskiego zamku i dokończ go "po swojemu".

Po skończonej pracy "spakuj" folder "save_solo1", umieść go w miejscu, skąd będzie go mogła pobrać Ania (np. dropbox) i prześlij do Ani poprzez "kontakt e-mail" na stronie www.aniapg.pl do jego pobrania.

Na prace Ania czeka do 30 listopada 2014. Trzy najlepsze WG ANI prace zostaną przedstawione w filmiku w pierwszym tygodniu grudnia 2014, po czym widzowie wyłonią w głosowaniu zwycięzcę :)
Po ogłoszeniu zwycięzcy Ania skontaktuje się z nim/nią aby ustalić wszystkie szczegóły dotyczące nagrania serii z gry, zatem nie zapomnij o przekazaniu Ani wraz z pracą swojego poprawnego adresu mailowego.

zobacz ten odcinek


> lista wykorzystanych modów dostępna jest na stronie aniapg.pl
> zobacz inne serie na kanale YouTube AniaPoGodzinach

niedziela, 31 sierpnia 2014

#53 A, tak sobie upiększamy :)

Odcinek Pięćdziesiąty Trzeci
w którym dekorujemy dworzec

Spotkaliśmy się z Anią w... magazynie. Nietypowo jednak jako pierwszym zajęliśmy się kupieniem kilku nowych rzeczy w sklepiku. Dziś będziemy upiększać.

Kupiwszy wszystko, co było nam w tej chwili potrzebne oraz wziąwszy pozostałe rzeczy ze skrzyń ruszyliśmy w stronę wioski. Śmignęliśmy przez nią szybko i niemalże wtargnęliśmy do dworca, gdzie... zastaliśmy kasy i kawiarenkę!

W myśl tych zmian zajęliśmy się dekoracją dworca. Zeszło nam na to parę ładnych godzin, ale efekt końcowy był super - zrobiliśmy ekran odjazdów i przyjazdów oraz ozdobne cegły przy torach... przy okazji trochę pogmeraliśmy w mechanizmach torowych.

W zasadzie tyle czasu nam na tym zeszło, że nawet nie zauważyliśmy kiedy nadeszła pora, by się pożegnać. Do następnego razu!

zobacz ten odcinek

niedziela, 24 sierpnia 2014

#52 Znowu dworzec i trochę info o kanale :)

Odcinek Pięćdziesiąty Drugi
w którym dworcujemy

Spotkaliśmy się w magazynie (klasycznie!) i od razu ruszyliśmy w trasę by zobaczyć ulepszony postument dla jaja. Po drodze jednak planowaliśmy zahaczyć o dworzec...

Przy okazji Ania pokazała nam nowy surowiec, który znalazła pod postumentem. Super!

Przeszliśmy szybko przez wioskę i znaleźliśmy się na dworcu, gdzie sporo się zmieniło. Zajęliśmy się więc ustawianiem mechanizmów kontrolujących tory... może już niedługo będziemy wszędzie jeździć koleją.

Skończywszy robotę na dworcu poszliśmy przespać się w jednym z wiejskich domków i od razu wyruszyliśmy w nową podróż. No, prawie od razu. Jeszcze kilka rzeczy musieliśmy na dworcu załatwić...

Kilka godzin później biegliśmy już pustynnym wiaduktem w "nieznane".

Nieznane szybko okazało się być miejscem z postumentem, który "trochę" zmienił się, odkąd widzieliśmy go po raz ostatni.

Znowu pożegnaliśmy się pod postumentem... czyżby nowa tradycja?

zobacz ten odcinek

niedziela, 17 sierpnia 2014

#51 Postument jajeczny ;)

Odcinek Pięćdziesiąty Pierwszy
w którym chodzimy po Kresie

Spotkaliśmy się z Anią przed świątynią, którą ostatnio odnaleźliśmy na pustyni. Zbieraliśmy się do ponownej wycieczki do świata Kresu, gdyż chcieliśmy nazbierać sobie trochę kamieni, które można pozyskać tylko tam. Po krótkiej podróży tunelem pod świątynią dotarliśmy do twierdzy i przeskoczyliśmy przez portal...

Po wydobyciu satysfakcjonującej ilości kamienia Kresu (chcieliśmy zrobić postument dla smoczego jaja) zabraliśmy się za pojmanie Kresowych pszczół... a potem zachciało nam się jeszcze Kresowych chmur, więc i je musieliśmy zebrać.

Mając to wszystko w plecakach wróciliśmy na powierzchnię i poszliśmy od razu do nowego domu, skąd zygzakiem udaliśmy się nowym (tymczasowym) wiaduktem do miejsca Postumentu na jajo.

Przy okazji dotarliśmy do naszego głównego domu w drzewie, skąd musieliśmy wziąć smocze jajo. Schowaliśmy niepotrzebne w tej chwili rzeczy do magazynu i ponownie ruszyliśmy w drogę.

Opierając się pokusie eksplorowania wszystkich dziur, jakie po drodze napotkaliśmy dotarliśmy do ostrożnie wybranego miejsca (postument musiał być dobrze widoczny z nowego wiaduktu!).

Wybudowawszy nowe miejsce dla naszego jajka uznaliśmy, że pora już się pożegnać. Do następnego razu!

zobacz ten odcinek

niedziela, 10 sierpnia 2014

#50 AniaPG ma smocze jajo!!!

Odcinek Pięćdziesiąty
w którym walczymy ze smokiem

Spotkaliśmy się z Anią w magazynie (jak to już kiedyś mieliśmy w zwyczaju) w pełnym uzbrojeniu... nie wiedzieliśmy jeszcze, o co dokładnie chodzi, do póki Ania nie zapoznała nas z planem wycieczki - wybieraliśmy się właśnie do Kresu, by zgładzić okrutną poczwarę, która tam grasuje.

Zanim jednak wyruszyliśmy musieliśmy obkupić się jeszcze w strzały i zakląć nasze łuki. Kupiliśmy też materiały na oczy kresu i zrobiliśmy kilka, żeby uruchomić portal. Mając to wszystko na podorędziu byliśmy już gotowi ruszyć do twierdzy.

Podróż zajęła nam kilka dni, a na miejscu okazało się, że w portalu brakowało aż dziewięciu oczu... ale po wsadzeniu wszystkich na miejsce od razu wytworzył się portal. Nie tracąc już czasu na zbytnie zastanawianie się, wskoczyliśmy w sam środek...

... i pojawiliśmy się w Kresie, gdzie od razu zaatakował nas Smok! Szybko uciekliśmy z platformy, na której staliśmy i pomagając sobie brukiem i kamieniami dostaliśmy się na główną wyspę Kresu. Spróbowaliśmy zaatakować wieżyczki leczące Smoka, ale bestia nie była głupia i wiedziała, że musi ich bronić za wszelką cenę... także już po kilku chwilach byliśmy nieźle poobijani. Przynajmniej nie ział ogniem.

Gdyby tego wszystkiego było mało, nie mogliśmy dosięgnąć do najwyższych wieżyczek i atakowały nas okoliczne Endermany.

Rozbijając wieże nawet nie zauważyliśmy, że w pewnym momencie... zgubiliśmy Smoka. Poczwara była jednak dosyć spora i nie miała zbytnio gdzie się schować, tak więc po chwili namierzyliśmy go ponownie. Bez swoich leczących wieżyczek nie był już takim chojrakiem i udało nam się go trochę poobijać z dystansu.

Po wielu godzinach walki i ciągłego uciekania, Smok dostał ostatnią strzałę... i wybuchł, wyrzucając z siebie wiele kul doświadczenia i Smocze Jajo (więc jednak to była samica!). Następnych kilka godzin spędziliśmy na bieganiu za uciekającym jajkiem...

I tyle. Zabiliśmy Smoka i otrzymaliśmy jajo. Pora wrócić do domu...

zobacz ten odcinek

niedziela, 3 sierpnia 2014

#49 AniaPG jest zachwycona znaleziskiem ;)

Odcinek Czterdziesty Dziewiąty
w którym siedzimy pod ziemią

Spotkaliśmy się tym razem w nowym domu nad morzem. Szybko obejrzeliśmy dość skąpo umeblowane pomieszczenie, w którym się znajdowaliśmy i wyszliśmy na zewnątrz. Dotarliśmy na nadmorski cypelek, gdzie dalej stały pozostałości po naszym pierwszym obozowisku i szybko omówiliśmy plany na przyszłość...

Po krótkiej debacie przygotowaliśmy się do podróży do tajemniczego miejsca, które Ania znalazła kopiąc dziurę pod nowym domem. Zanim jednak zeszliśmy pod ziemię obejrzeliśmy górę, na której stał domek dookoła by sprawdzić, czy aby na pewno jest to solidna góra (Ania cały czas nie chciała nam nic powiedzieć, a nas aż zżerała ciekawość!)

W końcu zeszliśmy pod ziemię, do tajemniczego miejsca, które okazało się być... zagubioną kopalnią! Postanowiliśmy trochę sobie pozwiedzać.

Łatwo nie było, bo co chwilę wpadaliśmy na "patrole" wściekłych potworów i gubiliśmy drogę... ale nic, z czym nie dalibyśmy sobie rady! Zagłębialiśmy się coraz bardziej, aż z kopalni przeszliśmy do jaskini... po drodze zaktualizowaliśmy bazę wirusów...

Wróciliśmy na chwilę na powierzchnię, żeby odetchnąć świeżym powietrzem i uzupełnić braki w wyposażeniu, po czym znowu wskoczyliśmy pod ziemię. Tym razem ruszyliśmy jednak w drugą stronę i... zrobiliśmy kółko do miejsca, w którym i tak już byliśmy. Orientacja w terenie pod ziemią - mierna.

W końcu przekopaliśmy się do jakiegoś rejonu, w którym jeszcze nas nie było i eksplorowaliśmy dalej.

W końcu, po długich godzinach krążenia po tunelach... znaleźliśmy skrzynkę! Wspaniałą, piękną skrzynię, pełną... skarbów? Ale co to ma być!?

zobacz ten odcinek

niedziela, 27 lipca 2014

#48 Łódka - kiepski środek transportu ;)

Odcinek Czterdziesty Ósmy
w którym "bawimy się" nad morzem

Tym razem spotkaliśmy się... nad morzem, gdzie ostatnio rozbiliśmy obozowisko. Okazało się, że od naszego ostatniego spotkania Ania siedziała nad wodą i wypoczywała... ale należało jej się po kopaniu tych wszystkich tuneli i wędrówkach pieszych!

Zaczęliśmy więc eksplorację zatoki od wybudowania łódki (z racji, że nie ufamy zbytnio naszym zdolnościom budowania łodzi założyliśmy na wszelki wypadek akwalungi). Wypłynęliśmy przed siebie, prosto w otwarte morze... i wielkie drzewo? DWA wielkie drzewa!? Może zrobimy z nich naturalne latarnie morskie!

Wróciliśmy do łódki i postanowiliśmy popłynąć dalej (wciąż nie wierzyliśmy, że jesteśmy w otwartym zbiorniku wodnym, ale może przynajmniej jakaś cieśnina do morza by się znalazła), w głąb naszej laguny. Na dnie co chwilę spotykaliśmy perły... bogata zatoczka nam się trafiła!

Wyskoczyliśmy z łodzi i wróciliśmy wpław do obozu, gdzie zaczęliśmy planować budowę nowych obiektów nadmorskich. Bez zbędnych ceregieli zebraliśmy potrzebne materiały i poszliśmy postawić... coś, co z zapadnięciem nocy wyglądało jak lewitujący taras nad brzegiem.

Po szybkim przespaniu się wróciliśmy do pracy (i wybiliśmy kilka szkieletorów, które koniecznie chciały obejrzeć nowe miejsce). Z kolejnym zmierzchem dom przypominał już trochę bardziej budynek mieszkalny... ze zmęczenia śniły nam się świnie chodzące po niewykończonym mieszkaniu.

Na koniec Ania stwierdziła, że nie podoba jej się widok z tarasu i trzeba będzie trochę przesunąć nowy dom...

zobacz ten odcinek

niedziela, 20 lipca 2014

#47 Droga nad morze ;)

Odcinek Czterdziesty Siódmy
w którym idziemy nad morze

Spotkaliśmy się znowu w magazynie (powoli wchodzi nam to w nawyk!) i od razu zaplanowaliśmy sobie wycieczkę nad morze... skąd piechotą przejdziemy z czerwonymi pochodniami, by wyznaczyć drogę z nowego domu (który pewnie tam postawimy) do naszego drzewa.

Po zebraniu wszystkich niezbędnych materiałów do naszych plecaków i przespaniu się, z mieczami w ręku wyszliśmy na zewnątrz (nawet nam żaden pająk na głowy nie spadł). Poszliśmy drogą prosto do wioski, przywitaliśmy się ze wszystkimi i wyszliśmy z osady zaraz obok basenu. Od razu zaczęliśmy zostawiać po sobie 'okruszki' (czerwone pochodnie), dzięki którym może się nie zgubimy.

Szliśmy dość spokojnie, aż nie napotkaliśmy wielkiego urwiska... z którego musieliśmy zeskoczyć i kontynuować wędrówkę trochę niżej. Pozostaje nam mieć nadzieję, że uda nam się jakoś wrócić na górę.

W końcu, po wielu godzinach podróży dotarliśmy w upragnione miejsce nad morzem! Od razu rozstawiliśmy tymczasowe obozowisko - skrzynie, piecyk i łóżko. Niedługo postawimy tory na drodze, którą tu doszliśmy - ale na to nie czas w tej chwili.

Teraz trzeba odpocząć. Ach, morze...

zobacz ten odcinek

niedziela, 13 lipca 2014

#46 Droga do Twierdzy.

Odcinek Czterdziesty Szósty
w którym biegamy po tunelach, wiaduktach i... twierdzy!?

Spotkaliśmy się, oczywiście, w magazynie, gdzie szybko zebraliśmy kilka potrzebnych nam do dzisiejszej wyprawy rzeczy (póki co Ania nie mówiła nam jeszcze, jakie mamy plany, ale zapowiadało się ciekawie!).

Po przespaniu się wyszliśmy z domu... i od razu musieliśmy walczyć z hordą potworów różnego typu i maści. Po pokonaniu wrogów (choć wciąż z wyciągniętymi przed siebie mieczami) ruszyliśmy w stronę wioski.

Dotarliśmy na dworzec, gdzie przeszliśmy się najnowszym (już do końca wybudowanym, choć bez torów) tunelem i wiaduktem aż do samego końca, przy okazji podziwiając filary, w którym ukryte były czerwone pochodnie zasilające tory (których, rzecz jasna, jeszcze tam nie było, ale były już w planach). W końcu dotarliśmy do stacji końcowej, na którą póki co składał się kamienny okrąg...

Wróciliśmy troszkę i poszliśmy do jaskini, którą Ania znalazła już kiedyś, ale przypomniała sobie o niej podczas budowy wiaduktu... w jaskini natknęliśmy się na szczątki opuszczonej kopalni, w której znaleźliśmy od groma niepowydobywanych surowców... tak więc będzie dobry materiał do eksploracji.

Wróciliśmy wiaduktem do dworca w wiosce i pobiegliśmy w drugą stronę - na pustynię, do pustynnej świątyni, która stała się swoistą stacją kolejową z tunelem do... twierdzy! Wszystko nam się zazębia.

Pożegnaliśmy się z Anią na powierzchni, przy świątynio-stacji. Do następnego razu!

zobacz ten odcinek

niedziela, 6 lipca 2014

#45 Dłuuuugi wiadukt kolejowy.

Odcinek Czterdziesty Piąty
w którym biegamy po wiadukcie

Tym razem znowu - jak za starych, dobrych czasów - spotkaliśmy się w magazynie, odziani w zbroje (chociaż podobno dzisiaj nic nie miało nas nękać). Zebraliśmy się od razu do wyprawy - Ania chciała nam pokazać coś zupełnie nowego. Jeszcze tylko wzięliśmy ze sobą mnóstwo kamiennych murów i byliśmy gotowi do wyjścia.

Przebiegliśmy szybko przez wioskę i wpadliśmy na dworzec... gdzie zastaliśmy nowy tunel, który Ania wykopała ręcznie (!), bez użycia maszyn, prowadzący do wiaduktu... długiego, długiego wiaduktu, który z kolei prowadził do ośrodka wypoczynkowego. Poustawialiśmy mury, które wzięliśmy ze sobą z domu tak, żeby nikt nie wypadł z trasy podczas podróży... trochę nam się z tym zeszło.

Potem przygotowaliśmy podziemną instalację do napędu kolejowego oraz słupy podtrzymujące wiadukt (w których zresztą też ukryjemy elementy zasilania!). Na tym straciliśmy już dość sporą część dnia, ale przynajmniej efekt był zadowalający!

Po drodze podziwialiśmy piękne widoki - pustynie, bagna, inne typy pustyń, lasy, jeziora i inne potoki... ach, po prostu wspaniała trasa do kolejki turystycznej prowadzącej do ośrodka wypoczynkowego. Do tego po drodze natrafiliśmy na złoże ropy naftowej, więc i paliwo dla kolejki się znajdzie.

Poza tym, przechodziliśmy nad potwornie głęboką zatoką, pokonaliśmy kolejny tunel przez górę, która stała na trasie kolejki - naprawdę, trasa obfitująca w doznania.

Na koniec Ania zaprowadziła nas nad ocean... gdzie nie wiedzieliśmy, co zrobić. Może macie jakieś ciekawe pomysły?

zobacz ten odcinek

poniedziałek, 30 czerwca 2014

#44 Dwa Piesełki :)

Odcinek Czterdziesty Czwarty
w którym oswajamy pieski

Spotkaliśmy się... na dworze, przy wiszących drzewach z Netheru. Ania była już ubrana normalnie i wszystko wydawało się wrócić do normy...

Poszliśmy szybko do wioski Willow Creek, zobaczyć, co zmieniło się od naszego ostatniego spotkania. W oczy od razu rzuciło się ogrodzenie dookoła całej osady - tak więc potwory nie zagrażają już naszym wieśniakom.

Potem przeszliśmy się trochę na nową pustynię i postanowiliśmy ją zeksplorować. Przy okazji znaleźliśmy jaskinię, ale jakoś nie chciało nam się znowu bić z pająkami.

Jakoś zupełnie przy okazji, nie wiadomo kiedy skończyliśmy w biomie zimowym. Zastała nas noc, więc rozbiliśmy obóz i w warunkach polowych (na materacu) przespaliśmy się, by skoro świt ruszyć dalej. Już rano znaleźliśmy dwa samotne wilki i... oswoiliśmy je od razu. Może tym razem opieka pójdzie nam lepiej...

W pewnym momencie niespodziewanie spadliśmy do wielkiego kanionu... na szczęście nic nam się nie stało i od razu zabraliśmy się za zwiedzanie (w kanionach zwykle jest dość sporo surowców, a ten nie odbiegał od innych w tej kwestii). Udało nam się znaleźć całkiem ładne zejście JESZCZE niżej. Oczywiście, nasze psy wiernie podążały za nami przez cały czas.

Niestety, w pewnym momencie jeden z psów skoczył do lawy... nie zdążyliśmy otrząsnąć się z szoku, a drugi już podążył jego śladami. Nie mamy ręki do psów, nie mamy...

Wydostawszy się z kanionu pokręciliśmy się jeszcze po okolicy, szukając ciekawych rzeczy oraz miejsca na jakąś nową, dużą budowlę.

zobacz ten odcinek

niedziela, 22 czerwca 2014

#43 Jednorożec w Willow Creek :)

Odcinek Czterdziesty Trzeci
w którym sadzimy płaczące wierzby

Spotkaliśmy się z Anią jak zwykle w magazynie... i dalej wyglądała dosyć nieswojo (chyba założyła jakąś dziwną maskę dopasowaną do piżamy).

Szybko oblecieliśmy skrzynki i pozbieraliśmy sadzonki płaczących wierzb, które posadzimy nad dworcem w wiosce... oraz kilka płotków, żeby w końcu ogrodzić naszych osadników, którzy co chwile najeżdżani są przez wściekłe zombie.

Jak zwykle z mieczem w łapce ruszyliśmy do wioski, w której jakby coś się zmieniło... wymieniliśmy szybko drzewa czereśniowe na wierzby, gdyż zdecydowaliśmy się w końcu na nazwę osady - Willow Creek.

Po krótkiej przerwie na sen wróciliśmy do roboty - zamieniania wszystkich drzew na płaczące wierzby. Przy okazji nazbieraliśmy sporo jajek od wioskowych kur.

Widzieliśmy nawet jednorożca!

Na koniec pogadaliśmy trochę z wieśniakami (odkryliśmy nawet, że potrafią zamykać oczy) i zajęliśmy sobie jeden z domków - wstawiliśmy do niego wygodne łóżko, w którym możemy spać, zamiast biegać co chwilę do domu, gdy zapadnie noc.

zobacz ten odcinek

niedziela, 15 czerwca 2014

#42 Jaki wieeeelki dworzec! :)

Odcinek Czterdziesty Drugi
w którym siedzimy na dworcu

Spotkaliśmy się z Anią w magazynie i od razu zabraliśmy się do zbierania rzeczy, które będą nam potrzebne w dalszej budowie... Dzisiaj w końcu zajmiemy się budową dworca.

Od naszego spotkania, Ania przeniosła trochę bliżej wioski... górę. Tak, górę, do tego z drzwiami... Kiedy je otworzyliśmy, naszym oczom ukazał się ogromny hangar - hala dworca! Całę sklepienie było już gotowe, ale zostały nam jeszcze do wymurowania ściany... i musimy coś wymyślić z podłogą.

Ale najpierw zajęliśmy się oświetleniem - co prawda w kopule były już wmontowane lampy, ale potrzebne nam były wiszące lampiony, które oświetlałyby podłogę (póki co, stoją na niej robocze pochodnie). Oczywiście okazało się, że zapomnieliśmy wziąć ze sobą lampy. Taaaak...

Wyszliśmy z hangaru i przeszliśmy się po wybudowanej przez Anię górze... było około dwunastej w południe, ale mimo to próbowały nas zabić dwa pająki... eh. Wścieklizna krąży nam po świecie. Potem Ania szybko pokazała nam, co musiała zalepić - okazało się, że było tam całkiem sporo wody, której trzeba się było pozbyć... no, ale czego się nie robi, żeby mieć ładny dworzec!

Na koniec zabiliśmy jednego creepusia, który pojawił się w hangarze, gdy biegaliśmy na zewnątrz...

zobacz ten odcinek

niedziela, 8 czerwca 2014

#41 Walczymy, walczymy...

Odcinek Czterdziesty Pierwszy
w którym kręcimy się z potworami

Spotkaliśmy się, jak zwykle, w magazynie... i od razu ruszyliśmy galopkiem do wioski zobaczyć wykończoną już knajpę. Upewniwszy się, że na dworze jest dzień (znaczy, w ogóle jest dzień, ale w domu nas to nie obchodzi!) wyszliśmy z poczuciem średniego bezpieczeństwa, bo do pająków ostatnio nie dociera, że słońce już wstało. Z mieczami w dłoniach i duszą na ramieniu poszliśmy kolorową drogą do wioski.

Knajpa była dobrze oświetlona i przytulna... nawet okazało się, że uchował się jeden pupilek (kurczak, który ciągle znosi jajka). Ogólna atmosfera sprzyjała flirtom i wieśniaków jakoś się namnożyło...

Ogólnie w wiosce chyba było dzisiaj jakieś święto zakochanych, bo co chwilę napotykaliśmy na swej drodze romansujące pary...

Ewakuowaliśmy się szybko i podążyliśmy do Instytutu. Okazało się, że odkąd ostatnim razem widzieliśmy pola eksperymentalne naszego Instytutu... powstał budynek! Co prawda dopiero front, ale już prezentuje się coraz bardziej... 'naukowo'.

Wróciliśmy do domu i poszliśmy spać.

Po szybkiej pobudce zdecydowaliśmy się wyruszyć w podróż do miejsca, gdzie kiedyś zyskaliśmy (i straciliśmy) naszego jedynego przyjaciela. Pokręciliśmy się chwilę po okolicy, aż znaleźliśmy jaskinię i nie mogliśmy się powstrzymać przed jej splądrowaniem.

W jaskini też się pokręciliśmy chwilę - aż nie skończyły nam się pochodnie - i pozabijaliśmy kilka stworów, które kręciły się razem z nami.

Przy wyjściu z jaskini prawie zabił nas pająk, który się tam na nas czaił... chwila grozy, ale udało nam się go załatwić!

Drogę powrotną też musieliśmy sobie wyciąć mieczami...

zobacz ten odcinek


> lista wykorzystanych modów dostępna jest na stronie aniapg.pl
> zobacz inne serie na kanale YouTube AniaPoGodzinach