sobota, 13 grudnia 2014

#60 Podsumowanie KONKURSU "DOKOŃCZ ZAMEK!"

Odcinek Sześćdziesiąty
w którym definitywnie następuje koniec sezonu pierwszego :)

zobacz ten odcinek

niedziela, 26 października 2014

#59 Koniec sezonu 1 i KONKURS "DOKOŃCZ ZAMEK!"

Odcinek Pięćdziesiąty Dziewiąty
w którym następuje koniec sezonu pierwszego :)

Zwiedzamy po trosze cały świat i wspominamy, czego to nie zrobiliśmy ;)

KONKURS   KONKURS   KONKURS
"Dokończ nadmorski zamek" - nagroda: nagranie serii z Minecrafta z Anią ;)

1. pobierz i zainstaluj sobie paczkę modów z sezonu 1, którą przygotował M-B-B: minecraft-mbb.blogspot.com
2. pobierz spakowany save mapki sezonu 1: adf.ly/tQnhu
3. rozpakuj i "wrzuć" folder "save_solo1" do folderu "saves" (w folderze .minecraft)
4. znajdź lokalizację rozpoczętego przez Anię nadmorskiego zamku i dokończ go "po swojemu".

Po skończonej pracy "spakuj" folder "save_solo1", umieść go w miejscu, skąd będzie go mogła pobrać Ania (np. dropbox) i prześlij do Ani poprzez "kontakt e-mail" na stronie www.aniapg.pl do jego pobrania.

Na prace Ania czeka do 30 listopada 2014. Trzy najlepsze WG ANI prace zostaną przedstawione w filmiku w pierwszym tygodniu grudnia 2014, po czym widzowie wyłonią w głosowaniu zwycięzcę :)
Po ogłoszeniu zwycięzcy Ania skontaktuje się z nim/nią aby ustalić wszystkie szczegóły dotyczące nagrania serii z gry, zatem nie zapomnij o przekazaniu Ani wraz z pracą swojego poprawnego adresu mailowego.

zobacz ten odcinek


> lista wykorzystanych modów dostępna jest na stronie aniapg.pl
> zobacz inne serie na kanale YouTube AniaPoGodzinach

niedziela, 31 sierpnia 2014

#53 A, tak sobie upiększamy :)

Odcinek Pięćdziesiąty Trzeci
w którym dekorujemy dworzec

Spotkaliśmy się z Anią w... magazynie. Nietypowo jednak jako pierwszym zajęliśmy się kupieniem kilku nowych rzeczy w sklepiku. Dziś będziemy upiększać.

Kupiwszy wszystko, co było nam w tej chwili potrzebne oraz wziąwszy pozostałe rzeczy ze skrzyń ruszyliśmy w stronę wioski. Śmignęliśmy przez nią szybko i niemalże wtargnęliśmy do dworca, gdzie... zastaliśmy kasy i kawiarenkę!

W myśl tych zmian zajęliśmy się dekoracją dworca. Zeszło nam na to parę ładnych godzin, ale efekt końcowy był super - zrobiliśmy ekran odjazdów i przyjazdów oraz ozdobne cegły przy torach... przy okazji trochę pogmeraliśmy w mechanizmach torowych.

W zasadzie tyle czasu nam na tym zeszło, że nawet nie zauważyliśmy kiedy nadeszła pora, by się pożegnać. Do następnego razu!

zobacz ten odcinek

niedziela, 24 sierpnia 2014

#52 Znowu dworzec i trochę info o kanale :)

Odcinek Pięćdziesiąty Drugi
w którym dworcujemy

Spotkaliśmy się w magazynie (klasycznie!) i od razu ruszyliśmy w trasę by zobaczyć ulepszony postument dla jaja. Po drodze jednak planowaliśmy zahaczyć o dworzec...

Przy okazji Ania pokazała nam nowy surowiec, który znalazła pod postumentem. Super!

Przeszliśmy szybko przez wioskę i znaleźliśmy się na dworcu, gdzie sporo się zmieniło. Zajęliśmy się więc ustawianiem mechanizmów kontrolujących tory... może już niedługo będziemy wszędzie jeździć koleją.

Skończywszy robotę na dworcu poszliśmy przespać się w jednym z wiejskich domków i od razu wyruszyliśmy w nową podróż. No, prawie od razu. Jeszcze kilka rzeczy musieliśmy na dworcu załatwić...

Kilka godzin później biegliśmy już pustynnym wiaduktem w "nieznane".

Nieznane szybko okazało się być miejscem z postumentem, który "trochę" zmienił się, odkąd widzieliśmy go po raz ostatni.

Znowu pożegnaliśmy się pod postumentem... czyżby nowa tradycja?

zobacz ten odcinek

niedziela, 17 sierpnia 2014

#51 Postument jajeczny ;)

Odcinek Pięćdziesiąty Pierwszy
w którym chodzimy po Kresie

Spotkaliśmy się z Anią przed świątynią, którą ostatnio odnaleźliśmy na pustyni. Zbieraliśmy się do ponownej wycieczki do świata Kresu, gdyż chcieliśmy nazbierać sobie trochę kamieni, które można pozyskać tylko tam. Po krótkiej podróży tunelem pod świątynią dotarliśmy do twierdzy i przeskoczyliśmy przez portal...

Po wydobyciu satysfakcjonującej ilości kamienia Kresu (chcieliśmy zrobić postument dla smoczego jaja) zabraliśmy się za pojmanie Kresowych pszczół... a potem zachciało nam się jeszcze Kresowych chmur, więc i je musieliśmy zebrać.

Mając to wszystko w plecakach wróciliśmy na powierzchnię i poszliśmy od razu do nowego domu, skąd zygzakiem udaliśmy się nowym (tymczasowym) wiaduktem do miejsca Postumentu na jajo.

Przy okazji dotarliśmy do naszego głównego domu w drzewie, skąd musieliśmy wziąć smocze jajo. Schowaliśmy niepotrzebne w tej chwili rzeczy do magazynu i ponownie ruszyliśmy w drogę.

Opierając się pokusie eksplorowania wszystkich dziur, jakie po drodze napotkaliśmy dotarliśmy do ostrożnie wybranego miejsca (postument musiał być dobrze widoczny z nowego wiaduktu!).

Wybudowawszy nowe miejsce dla naszego jajka uznaliśmy, że pora już się pożegnać. Do następnego razu!

zobacz ten odcinek

niedziela, 10 sierpnia 2014

#50 AniaPG ma smocze jajo!!!

Odcinek Pięćdziesiąty
w którym walczymy ze smokiem

Spotkaliśmy się z Anią w magazynie (jak to już kiedyś mieliśmy w zwyczaju) w pełnym uzbrojeniu... nie wiedzieliśmy jeszcze, o co dokładnie chodzi, do póki Ania nie zapoznała nas z planem wycieczki - wybieraliśmy się właśnie do Kresu, by zgładzić okrutną poczwarę, która tam grasuje.

Zanim jednak wyruszyliśmy musieliśmy obkupić się jeszcze w strzały i zakląć nasze łuki. Kupiliśmy też materiały na oczy kresu i zrobiliśmy kilka, żeby uruchomić portal. Mając to wszystko na podorędziu byliśmy już gotowi ruszyć do twierdzy.

Podróż zajęła nam kilka dni, a na miejscu okazało się, że w portalu brakowało aż dziewięciu oczu... ale po wsadzeniu wszystkich na miejsce od razu wytworzył się portal. Nie tracąc już czasu na zbytnie zastanawianie się, wskoczyliśmy w sam środek...

... i pojawiliśmy się w Kresie, gdzie od razu zaatakował nas Smok! Szybko uciekliśmy z platformy, na której staliśmy i pomagając sobie brukiem i kamieniami dostaliśmy się na główną wyspę Kresu. Spróbowaliśmy zaatakować wieżyczki leczące Smoka, ale bestia nie była głupia i wiedziała, że musi ich bronić za wszelką cenę... także już po kilku chwilach byliśmy nieźle poobijani. Przynajmniej nie ział ogniem.

Gdyby tego wszystkiego było mało, nie mogliśmy dosięgnąć do najwyższych wieżyczek i atakowały nas okoliczne Endermany.

Rozbijając wieże nawet nie zauważyliśmy, że w pewnym momencie... zgubiliśmy Smoka. Poczwara była jednak dosyć spora i nie miała zbytnio gdzie się schować, tak więc po chwili namierzyliśmy go ponownie. Bez swoich leczących wieżyczek nie był już takim chojrakiem i udało nam się go trochę poobijać z dystansu.

Po wielu godzinach walki i ciągłego uciekania, Smok dostał ostatnią strzałę... i wybuchł, wyrzucając z siebie wiele kul doświadczenia i Smocze Jajo (więc jednak to była samica!). Następnych kilka godzin spędziliśmy na bieganiu za uciekającym jajkiem...

I tyle. Zabiliśmy Smoka i otrzymaliśmy jajo. Pora wrócić do domu...

zobacz ten odcinek

niedziela, 3 sierpnia 2014

#49 AniaPG jest zachwycona znaleziskiem ;)

Odcinek Czterdziesty Dziewiąty
w którym siedzimy pod ziemią

Spotkaliśmy się tym razem w nowym domu nad morzem. Szybko obejrzeliśmy dość skąpo umeblowane pomieszczenie, w którym się znajdowaliśmy i wyszliśmy na zewnątrz. Dotarliśmy na nadmorski cypelek, gdzie dalej stały pozostałości po naszym pierwszym obozowisku i szybko omówiliśmy plany na przyszłość...

Po krótkiej debacie przygotowaliśmy się do podróży do tajemniczego miejsca, które Ania znalazła kopiąc dziurę pod nowym domem. Zanim jednak zeszliśmy pod ziemię obejrzeliśmy górę, na której stał domek dookoła by sprawdzić, czy aby na pewno jest to solidna góra (Ania cały czas nie chciała nam nic powiedzieć, a nas aż zżerała ciekawość!)

W końcu zeszliśmy pod ziemię, do tajemniczego miejsca, które okazało się być... zagubioną kopalnią! Postanowiliśmy trochę sobie pozwiedzać.

Łatwo nie było, bo co chwilę wpadaliśmy na "patrole" wściekłych potworów i gubiliśmy drogę... ale nic, z czym nie dalibyśmy sobie rady! Zagłębialiśmy się coraz bardziej, aż z kopalni przeszliśmy do jaskini... po drodze zaktualizowaliśmy bazę wirusów...

Wróciliśmy na chwilę na powierzchnię, żeby odetchnąć świeżym powietrzem i uzupełnić braki w wyposażeniu, po czym znowu wskoczyliśmy pod ziemię. Tym razem ruszyliśmy jednak w drugą stronę i... zrobiliśmy kółko do miejsca, w którym i tak już byliśmy. Orientacja w terenie pod ziemią - mierna.

W końcu przekopaliśmy się do jakiegoś rejonu, w którym jeszcze nas nie było i eksplorowaliśmy dalej.

W końcu, po długich godzinach krążenia po tunelach... znaleźliśmy skrzynkę! Wspaniałą, piękną skrzynię, pełną... skarbów? Ale co to ma być!?

zobacz ten odcinek

niedziela, 27 lipca 2014

#48 Łódka - kiepski środek transportu ;)

Odcinek Czterdziesty Ósmy
w którym "bawimy się" nad morzem

Tym razem spotkaliśmy się... nad morzem, gdzie ostatnio rozbiliśmy obozowisko. Okazało się, że od naszego ostatniego spotkania Ania siedziała nad wodą i wypoczywała... ale należało jej się po kopaniu tych wszystkich tuneli i wędrówkach pieszych!

Zaczęliśmy więc eksplorację zatoki od wybudowania łódki (z racji, że nie ufamy zbytnio naszym zdolnościom budowania łodzi założyliśmy na wszelki wypadek akwalungi). Wypłynęliśmy przed siebie, prosto w otwarte morze... i wielkie drzewo? DWA wielkie drzewa!? Może zrobimy z nich naturalne latarnie morskie!

Wróciliśmy do łódki i postanowiliśmy popłynąć dalej (wciąż nie wierzyliśmy, że jesteśmy w otwartym zbiorniku wodnym, ale może przynajmniej jakaś cieśnina do morza by się znalazła), w głąb naszej laguny. Na dnie co chwilę spotykaliśmy perły... bogata zatoczka nam się trafiła!

Wyskoczyliśmy z łodzi i wróciliśmy wpław do obozu, gdzie zaczęliśmy planować budowę nowych obiektów nadmorskich. Bez zbędnych ceregieli zebraliśmy potrzebne materiały i poszliśmy postawić... coś, co z zapadnięciem nocy wyglądało jak lewitujący taras nad brzegiem.

Po szybkim przespaniu się wróciliśmy do pracy (i wybiliśmy kilka szkieletorów, które koniecznie chciały obejrzeć nowe miejsce). Z kolejnym zmierzchem dom przypominał już trochę bardziej budynek mieszkalny... ze zmęczenia śniły nam się świnie chodzące po niewykończonym mieszkaniu.

Na koniec Ania stwierdziła, że nie podoba jej się widok z tarasu i trzeba będzie trochę przesunąć nowy dom...

zobacz ten odcinek

niedziela, 20 lipca 2014

#47 Droga nad morze ;)

Odcinek Czterdziesty Siódmy
w którym idziemy nad morze

Spotkaliśmy się znowu w magazynie (powoli wchodzi nam to w nawyk!) i od razu zaplanowaliśmy sobie wycieczkę nad morze... skąd piechotą przejdziemy z czerwonymi pochodniami, by wyznaczyć drogę z nowego domu (który pewnie tam postawimy) do naszego drzewa.

Po zebraniu wszystkich niezbędnych materiałów do naszych plecaków i przespaniu się, z mieczami w ręku wyszliśmy na zewnątrz (nawet nam żaden pająk na głowy nie spadł). Poszliśmy drogą prosto do wioski, przywitaliśmy się ze wszystkimi i wyszliśmy z osady zaraz obok basenu. Od razu zaczęliśmy zostawiać po sobie 'okruszki' (czerwone pochodnie), dzięki którym może się nie zgubimy.

Szliśmy dość spokojnie, aż nie napotkaliśmy wielkiego urwiska... z którego musieliśmy zeskoczyć i kontynuować wędrówkę trochę niżej. Pozostaje nam mieć nadzieję, że uda nam się jakoś wrócić na górę.

W końcu, po wielu godzinach podróży dotarliśmy w upragnione miejsce nad morzem! Od razu rozstawiliśmy tymczasowe obozowisko - skrzynie, piecyk i łóżko. Niedługo postawimy tory na drodze, którą tu doszliśmy - ale na to nie czas w tej chwili.

Teraz trzeba odpocząć. Ach, morze...

zobacz ten odcinek

niedziela, 13 lipca 2014

#46 Droga do Twierdzy.

Odcinek Czterdziesty Szósty
w którym biegamy po tunelach, wiaduktach i... twierdzy!?

Spotkaliśmy się, oczywiście, w magazynie, gdzie szybko zebraliśmy kilka potrzebnych nam do dzisiejszej wyprawy rzeczy (póki co Ania nie mówiła nam jeszcze, jakie mamy plany, ale zapowiadało się ciekawie!).

Po przespaniu się wyszliśmy z domu... i od razu musieliśmy walczyć z hordą potworów różnego typu i maści. Po pokonaniu wrogów (choć wciąż z wyciągniętymi przed siebie mieczami) ruszyliśmy w stronę wioski.

Dotarliśmy na dworzec, gdzie przeszliśmy się najnowszym (już do końca wybudowanym, choć bez torów) tunelem i wiaduktem aż do samego końca, przy okazji podziwiając filary, w którym ukryte były czerwone pochodnie zasilające tory (których, rzecz jasna, jeszcze tam nie było, ale były już w planach). W końcu dotarliśmy do stacji końcowej, na którą póki co składał się kamienny okrąg...

Wróciliśmy troszkę i poszliśmy do jaskini, którą Ania znalazła już kiedyś, ale przypomniała sobie o niej podczas budowy wiaduktu... w jaskini natknęliśmy się na szczątki opuszczonej kopalni, w której znaleźliśmy od groma niepowydobywanych surowców... tak więc będzie dobry materiał do eksploracji.

Wróciliśmy wiaduktem do dworca w wiosce i pobiegliśmy w drugą stronę - na pustynię, do pustynnej świątyni, która stała się swoistą stacją kolejową z tunelem do... twierdzy! Wszystko nam się zazębia.

Pożegnaliśmy się z Anią na powierzchni, przy świątynio-stacji. Do następnego razu!

zobacz ten odcinek

niedziela, 6 lipca 2014

#45 Dłuuuugi wiadukt kolejowy.

Odcinek Czterdziesty Piąty
w którym biegamy po wiadukcie

Tym razem znowu - jak za starych, dobrych czasów - spotkaliśmy się w magazynie, odziani w zbroje (chociaż podobno dzisiaj nic nie miało nas nękać). Zebraliśmy się od razu do wyprawy - Ania chciała nam pokazać coś zupełnie nowego. Jeszcze tylko wzięliśmy ze sobą mnóstwo kamiennych murów i byliśmy gotowi do wyjścia.

Przebiegliśmy szybko przez wioskę i wpadliśmy na dworzec... gdzie zastaliśmy nowy tunel, który Ania wykopała ręcznie (!), bez użycia maszyn, prowadzący do wiaduktu... długiego, długiego wiaduktu, który z kolei prowadził do ośrodka wypoczynkowego. Poustawialiśmy mury, które wzięliśmy ze sobą z domu tak, żeby nikt nie wypadł z trasy podczas podróży... trochę nam się z tym zeszło.

Potem przygotowaliśmy podziemną instalację do napędu kolejowego oraz słupy podtrzymujące wiadukt (w których zresztą też ukryjemy elementy zasilania!). Na tym straciliśmy już dość sporą część dnia, ale przynajmniej efekt był zadowalający!

Po drodze podziwialiśmy piękne widoki - pustynie, bagna, inne typy pustyń, lasy, jeziora i inne potoki... ach, po prostu wspaniała trasa do kolejki turystycznej prowadzącej do ośrodka wypoczynkowego. Do tego po drodze natrafiliśmy na złoże ropy naftowej, więc i paliwo dla kolejki się znajdzie.

Poza tym, przechodziliśmy nad potwornie głęboką zatoką, pokonaliśmy kolejny tunel przez górę, która stała na trasie kolejki - naprawdę, trasa obfitująca w doznania.

Na koniec Ania zaprowadziła nas nad ocean... gdzie nie wiedzieliśmy, co zrobić. Może macie jakieś ciekawe pomysły?

zobacz ten odcinek

poniedziałek, 30 czerwca 2014

#44 Dwa Piesełki :)

Odcinek Czterdziesty Czwarty
w którym oswajamy pieski

Spotkaliśmy się... na dworze, przy wiszących drzewach z Netheru. Ania była już ubrana normalnie i wszystko wydawało się wrócić do normy...

Poszliśmy szybko do wioski Willow Creek, zobaczyć, co zmieniło się od naszego ostatniego spotkania. W oczy od razu rzuciło się ogrodzenie dookoła całej osady - tak więc potwory nie zagrażają już naszym wieśniakom.

Potem przeszliśmy się trochę na nową pustynię i postanowiliśmy ją zeksplorować. Przy okazji znaleźliśmy jaskinię, ale jakoś nie chciało nam się znowu bić z pająkami.

Jakoś zupełnie przy okazji, nie wiadomo kiedy skończyliśmy w biomie zimowym. Zastała nas noc, więc rozbiliśmy obóz i w warunkach polowych (na materacu) przespaliśmy się, by skoro świt ruszyć dalej. Już rano znaleźliśmy dwa samotne wilki i... oswoiliśmy je od razu. Może tym razem opieka pójdzie nam lepiej...

W pewnym momencie niespodziewanie spadliśmy do wielkiego kanionu... na szczęście nic nam się nie stało i od razu zabraliśmy się za zwiedzanie (w kanionach zwykle jest dość sporo surowców, a ten nie odbiegał od innych w tej kwestii). Udało nam się znaleźć całkiem ładne zejście JESZCZE niżej. Oczywiście, nasze psy wiernie podążały za nami przez cały czas.

Niestety, w pewnym momencie jeden z psów skoczył do lawy... nie zdążyliśmy otrząsnąć się z szoku, a drugi już podążył jego śladami. Nie mamy ręki do psów, nie mamy...

Wydostawszy się z kanionu pokręciliśmy się jeszcze po okolicy, szukając ciekawych rzeczy oraz miejsca na jakąś nową, dużą budowlę.

zobacz ten odcinek

niedziela, 22 czerwca 2014

#43 Jednorożec w Willow Creek :)

Odcinek Czterdziesty Trzeci
w którym sadzimy płaczące wierzby

Spotkaliśmy się z Anią jak zwykle w magazynie... i dalej wyglądała dosyć nieswojo (chyba założyła jakąś dziwną maskę dopasowaną do piżamy).

Szybko oblecieliśmy skrzynki i pozbieraliśmy sadzonki płaczących wierzb, które posadzimy nad dworcem w wiosce... oraz kilka płotków, żeby w końcu ogrodzić naszych osadników, którzy co chwile najeżdżani są przez wściekłe zombie.

Jak zwykle z mieczem w łapce ruszyliśmy do wioski, w której jakby coś się zmieniło... wymieniliśmy szybko drzewa czereśniowe na wierzby, gdyż zdecydowaliśmy się w końcu na nazwę osady - Willow Creek.

Po krótkiej przerwie na sen wróciliśmy do roboty - zamieniania wszystkich drzew na płaczące wierzby. Przy okazji nazbieraliśmy sporo jajek od wioskowych kur.

Widzieliśmy nawet jednorożca!

Na koniec pogadaliśmy trochę z wieśniakami (odkryliśmy nawet, że potrafią zamykać oczy) i zajęliśmy sobie jeden z domków - wstawiliśmy do niego wygodne łóżko, w którym możemy spać, zamiast biegać co chwilę do domu, gdy zapadnie noc.

zobacz ten odcinek

niedziela, 15 czerwca 2014

#42 Jaki wieeeelki dworzec! :)

Odcinek Czterdziesty Drugi
w którym siedzimy na dworcu

Spotkaliśmy się z Anią w magazynie i od razu zabraliśmy się do zbierania rzeczy, które będą nam potrzebne w dalszej budowie... Dzisiaj w końcu zajmiemy się budową dworca.

Od naszego spotkania, Ania przeniosła trochę bliżej wioski... górę. Tak, górę, do tego z drzwiami... Kiedy je otworzyliśmy, naszym oczom ukazał się ogromny hangar - hala dworca! Całę sklepienie było już gotowe, ale zostały nam jeszcze do wymurowania ściany... i musimy coś wymyślić z podłogą.

Ale najpierw zajęliśmy się oświetleniem - co prawda w kopule były już wmontowane lampy, ale potrzebne nam były wiszące lampiony, które oświetlałyby podłogę (póki co, stoją na niej robocze pochodnie). Oczywiście okazało się, że zapomnieliśmy wziąć ze sobą lampy. Taaaak...

Wyszliśmy z hangaru i przeszliśmy się po wybudowanej przez Anię górze... było około dwunastej w południe, ale mimo to próbowały nas zabić dwa pająki... eh. Wścieklizna krąży nam po świecie. Potem Ania szybko pokazała nam, co musiała zalepić - okazało się, że było tam całkiem sporo wody, której trzeba się było pozbyć... no, ale czego się nie robi, żeby mieć ładny dworzec!

Na koniec zabiliśmy jednego creepusia, który pojawił się w hangarze, gdy biegaliśmy na zewnątrz...

zobacz ten odcinek

niedziela, 8 czerwca 2014

#41 Walczymy, walczymy...

Odcinek Czterdziesty Pierwszy
w którym kręcimy się z potworami

Spotkaliśmy się, jak zwykle, w magazynie... i od razu ruszyliśmy galopkiem do wioski zobaczyć wykończoną już knajpę. Upewniwszy się, że na dworze jest dzień (znaczy, w ogóle jest dzień, ale w domu nas to nie obchodzi!) wyszliśmy z poczuciem średniego bezpieczeństwa, bo do pająków ostatnio nie dociera, że słońce już wstało. Z mieczami w dłoniach i duszą na ramieniu poszliśmy kolorową drogą do wioski.

Knajpa była dobrze oświetlona i przytulna... nawet okazało się, że uchował się jeden pupilek (kurczak, który ciągle znosi jajka). Ogólna atmosfera sprzyjała flirtom i wieśniaków jakoś się namnożyło...

Ogólnie w wiosce chyba było dzisiaj jakieś święto zakochanych, bo co chwilę napotykaliśmy na swej drodze romansujące pary...

Ewakuowaliśmy się szybko i podążyliśmy do Instytutu. Okazało się, że odkąd ostatnim razem widzieliśmy pola eksperymentalne naszego Instytutu... powstał budynek! Co prawda dopiero front, ale już prezentuje się coraz bardziej... 'naukowo'.

Wróciliśmy do domu i poszliśmy spać.

Po szybkiej pobudce zdecydowaliśmy się wyruszyć w podróż do miejsca, gdzie kiedyś zyskaliśmy (i straciliśmy) naszego jedynego przyjaciela. Pokręciliśmy się chwilę po okolicy, aż znaleźliśmy jaskinię i nie mogliśmy się powstrzymać przed jej splądrowaniem.

W jaskini też się pokręciliśmy chwilę - aż nie skończyły nam się pochodnie - i pozabijaliśmy kilka stworów, które kręciły się razem z nami.

Przy wyjściu z jaskini prawie zabił nas pająk, który się tam na nas czaił... chwila grozy, ale udało nam się go załatwić!

Drogę powrotną też musieliśmy sobie wyciąć mieczami...

zobacz ten odcinek


> lista wykorzystanych modów dostępna jest na stronie aniapg.pl
> zobacz inne serie na kanale YouTube AniaPoGodzinach

niedziela, 1 czerwca 2014

#40 Knajpa, czy PUB?

Odcinek Czterdziesty
w którym dekorujemy pub

Spotkaliśmy się z Anią w naszym zwyczajowym miejscu i postanowiliśmy zrobić dzisiaj coś miłego dla wieśniaków z pobliskiej osady. Zadecydowaliśmy, że spodobają im się nowe biblioteczki z książkami, więc szybko zabraliśmy się do zadrukowania papieru i oprawiania go w skórę.

Jeszcze trochę pokręciliśmy się po magazynie - zrobiliśmy jeszcze między innymi lampy i zebraliśmy kolorowe płotki - po czym ruszyliśmy do wioski. Na szczęście był dzień, więc nic nie zagrażało nam po drodze, ale mimo wszystko trzymaliśmy miecze blisko przy sobie.

Przebiegliśmy głównym traktem prosto do podziemnej knajpki; wyprosiliśmy wszystkich ładnie ze środka, bo chcieliśmy trochę udekorować... ale jak zwykle nikt nas nie słuchał i kilku panów i tak stało pod ścianą, nadzorując każdy nasz ruch. Oraz robiąc inne... rzeczy.

Skoro już i tak tam stali, postanowiliśmy ich od razu zatrudnić jako barmanów... książeczkę Sanepidu wyrobią sobie później.

Oczywiście zabrakło nam materiałów na zrobienie mebli i musieliśmy wrócić do domu... przynajmniej nie byliśmy daleko. Zaopatrzywszy się we wszystko, co mogło być nam jeszcze potrzebne, wyposażeni w siedem plecaków poszliśmy z powrotem do wioski, prosto do pubu. Ustawiliśmy mega ciężkie stoliki z czystego żelaza, żeby jakiś przypadkowy osadnik nie wyniósł ich sobie do domu... żeby jednak było trochę bardziej przytulniej, położyliśmy na nich czerwone obrusy.

Na koniec popsuła nam się kamera, więc nie udało się nagrać wszystkiego! Przeklęte ustrojstwo!

zobacz ten odcinek

niedziela, 25 maja 2014

#39 Zmiany, zmiany i... robale :)

Odcinek Trzydziesty Dziewiąty
w którym biegamy po torach

Spotkaliśmy się z Anią w magazynie obok bojlerów; okazało się, że nasze piece wyczerpały całe paliwo, które do nich zatankowaliśmy, więc szybko musieliśmy załadować do nich trochę węgla.

Potem wybraliśmy się znowu tunelem którym ostatnio doszliśmy do maszyn drążących. Tym razem będziemy eksplorować, co jest za tajemniczym skrętem, którego ostatnio Ania nie chciała nam pokazać. Z racji, że na naszym świecie pojawiają się już potwory, byliśmy cały czas ubrani w zbroje i mieliśmy przy sobie miecze (tak na wszelki wypadek). Jak na poranek, spotkaliśmy po drodze całkiem sporo stworków...

Dotarliśmy do wioski w jednym kawałku i poszliśmy na 'dworzec główny', skąd już tunelem prosto dotarliśmy do tajemniczego zakrętu. Okazało się, że powstała tam nowa linia kolejowa (już wykończona), prowadząca do... zimowych uli. Z zimowymi pszczołami.

Tym sposobem mamy już prawie wszystkie rodzaje pszczół!

Nie wiemy jednak, jak obchodzić się ze skrzyżowaniami na torach - jak na razie skrzyżowanie służy nam jako stoper, z którego potem możemy ruszyć dalej...

Wróciliśmy jeszcze szybko na powierzchnię, żeby zobaczyć słupy podtrzymujące wiadukt, którym właśnie jechaliśmy.

Pobiegliśmy wzdłuż torów do maszyn drążących... i prosto do świątyni pustynnej! Prawdopodobnie powstanie w niej stacja kolejowa.

Uciekliśmy szybko przed potworami, które próbowały nas zjeść i ścigały nas aż do tunelu. Prawie już świtało, kiedy dobiegliśmy do wioski...

zobacz ten odcinek

niedziela, 18 maja 2014

#38 W końcu działa :)

Odcinek Trzydziesty Ósmy
w którym sadzimy rośliny i ścigamy maszyny

Spotkaliśmy się po tygodniu przerwy w... nieco odświeżonym (wizualnie) domku. Zostaliśmy szybko oprowadzeni po domu w celu zapoznania się ze zmianami, które zaszły od naszego ostatniego spotkania i dowiedzieliśmy się, że udało się rozwiązać problem z maszyną do analizy nasion, która nie chciała nam działać (okazało się, że używaliśmy złej baterii).

Szybko zrobiliśmy odpowiedni akumulator, wstawiliśmy go do odpowiedniej maszyny, aby się naładował i ruszyliśmy na obchód po okolicy. Zebraliśmy trochę kaktusów z farmy, żeby zarobić kilka sztuk złota...

Odebraliśmy naładowane akumulatory i poszliśmy do Instytutu. Ania zdążyła już przebadać kilka nasion (przeważnie okazało się, że są to po prostu różne kwiaty), ale specjalnie dla nas zostawiła jeszcze kilka niezbadanych próbek na polach eksperymentalnych.

Posadziliśmy kilka nowych roślin na polach. Może wyrośnie z nich coś jeszcze ciekawszego...

Po dniu spędzonym w Instytucie wróciliśmy do domu, skąd naszą kolorową drogą z kurczakami w słupkach udaliśmy się do wioski, gdzie, jak zresztą zwykle, zostaliśmy mile przywitani przez osadników. Weszliśmy do wydrążonej góry, w której dalej pracowały nasze maszyny wiercące. Okazało się, że zaszły dość daleko, aż do nowej pustyni, gdzie przedrążyły się przez góry, odkrywając surowce... I świątynie... Pokręciliśmy się trochę po okolicy, aż znaleźliśmy nasze maszyny (które zdołały już odjechać dość daleko).

Następnie wróciliśmy do Instytutu, sprawdzić, czy coś nam już wyrosło.

zobacz ten odcinek

niedziela, 4 maja 2014

#37 Mini-zombiaki atakują!

Odcinek Trzydziesty Siódmy
w którym przebywamy w ciemnych tunelach

Spotkaliśmy się klasycznie - w naszym ulubionym miejscu w magazynie, chociaż coś było inaczej... no tak, Ania znowu miała na sobie zbroję! Okazało się, że potworki zamieszkały z nami już na stałe.

Standardowo zrobiliśmy obchód po naszym domku w celu sprawdzenia, czy wszystko działa tak, jak działało i jak działać powinno. Po chwili przeszliśmy teleportem do mobgrindera/Instytutu, w którym to właśnie Instytucie zastały nas pewne zmiany.

Sam w sobie budynek główny zmienił się trochę - szczególnie jeśli chodzi o kolorowe szkło użyte w ścianach - ale poza tym, tuż obok pól do upraw eksperymentalnych powitały nas piękne, wielkie szklarnie! W szklarniach znaleźliśmy także pola uprawne, aczkolwiek rośliny tam wysiane były 'standardowe'.

Po zwiedzaniu Instytutu wróciliśmy do domu, żeby się przespać przed kolejną podróżą. Po wstaniu z łóżek zeszliśmy z powrotem na dół, ale tym razem nie do teleportów, tylko do wagoników... i zabiwszy po drodze pająka rozsiedliśmy się wygodnie, bo czekała nas dosyć długa, pełna przesiadek wycieczka na bagna.

Po drodze okazało się, że w tunelu naszej kolejki jest dość ciemno... i chętnie zamieszkują tam różne stwory...

Wysiedliśmy na bagnach, gdzie Ania wykończyła już dom rolnika na Wyspach Wieśniaczych. Szybko pozwiedzaliśmy wszystko dookoła, gdyż czekało nas jeszcze kilka atrakcji.

Z domu przeszliśmy do wioski, gdzie dalej pracują nasze maszyny wiertnicze typu 'kret'. Okazało się, że musimy im trochę pomóc - napotkały na przeszkodę nie do przejścia, jaką jest płytkie bajorko na ich drodze. Załataliśmy je trochę i maszyny mogły ruszyć dalej.

Przy okazji kręcenia się w ciemnych tunelach oczywiście zaatakowało nas kilka potworów, ale jakoś daliśmy sobie z nimi radę!

zobacz ten odcinek


> lista wykorzystanych modów dostępna jest na stronie aniapg.pl
> zobacz inne serie na kanale YouTube AniaPoGodzinach

niedziela, 27 kwietnia 2014

#36 Żegnaj jedyny przyjacielu :(

Odcinek Trzydziesty Szósty
w którym idziemy na wyprawę

Spotkaliśmy się... chyba z Anią w naszym magazynie. Niestety ciężko było określić, gdyż postać miała na głowie hełm zasłaniający całą twarz...

Po chwili okazało się, że to faktycznie Ania i wcale nikt nie włamał nam się do domu. Powodem odziania Ani w pełne uzbrojenie była planowana wyprawa, na którą mieliśmy się zaraz wybrać.

Szybko jeszcze obeszliśmy różne sale i sprawdziliśmy, czy wszystko działa jak należy (działało) i, z mieczami w dłoniach wyszliśmy na zewnątrz. Nie odeszliśmy nawet kilku kroków od domu, kiedy usłyszeliśmy pierwsze charczenie zombiaków... to będzie ciężka wycieczka.

Przeszliśmy więc przez wioskę, zbierając przy okazji kilka jajek od powciskanych w płoty kurczaków (jakoś sobie upatrzyły płotki przy domkach wieśniaków na swoje żerdzie). Ania opowiedziała nam o celu naszej wyprawy - biomie zimowym. Jeszcze nigdy nie zapuściliśmy się w tak chłodne rejony.

Po co? Słyszeliśmy, że biegają tam wilcze watahy... oswoimy sobie psa, żeby bawił się z naszymi kotami.

Dotarliśmy do zimowego lasu dość szybko... i równie szybko przeszliśmy na jego drugą stronę - tak nam się przynajmniej zdawało. Po szybkim zerknięciu na mapę okazało się, że przekroczyliśmy na wznak jedynie mały odcinek ogromnego, świerkowego lasu.

Idąc dalej w głąb zimowego biomu natknęliśmy się na białe, śnieżne pszczoły, a nawet kilka uli od razu. Nawet się nie zorientowaliśmy kiedy minął cały dzień i powoli zaczynało zmierzchać... a my byliśmy w dziczy, bezbronni! (no, ok, może mieliśmy olbrzymie miecze, kilofy i ciężką zbroję, ale poza tym byliśmy bezbronni!)

Tuż po zapadnięciu zmroku natknęliśmy się na wilki i oswoiliśmy sobie jednego, żeby bronił nas przed potworami. Podekscytowani z faktu posiadania nowego przyjaciela - Burka - nawet nie myśleliśmy chować się na noc do jakiejś nory - odważnie brnęliśmy pomiędzy gęstymi drzewami.

W końcu się na nie natknęliśmy - dwa zombiaki i szkielet, które szybko wycięliśmy naszym solidnym mieczem i z pomocą nowego psa. Zaraz po tych pierwszych zupełnie znikąd zaczęły się pojawiać całe hordy potworów!

Wycięliśmy sobie drogę pomiędzy umarlakami aż do skraju lasu i wyszliśmy na zieloną trawkę równin, ale noc była jeszcze młoda. Po chwili natknęliśmy się na drzewo podobne do tego, w którym mieszkami... nie, zaraz, DWA takie drzewa tuż obok siebie!

Niestety, w ferworze walki ostrze naszego miecza zagłębiło się pomiędzy lśniące futro Burka... nasz przyjaciel odszedł śmiercią szybką i prawie bezbolesną, ale... ale jednak żal. Tak krótko z nami był.

Pokręciliśmy się jeszcze przy dwóch wielkich drzewach, szukając jakichkolwiek 'ciekawych skarbów', które moglibyśmy przynieść do domu z naszej wyprawy. Przy okazji weszliśmy do jakiejś przypadkowej dziury i zupełnie niespodziewanie znaleźliśmy loch! Może jednak będziemy mieć 'ciekawe skarby' do przyniesienia!

zobacz ten odcinek


> lista wykorzystanych modów dostępna jest na stronie aniapg.pl
> zobacz inne serie na kanale YouTube AniaPoGodzinach

niedziela, 20 kwietnia 2014

#35 Wyspy wieśniacze.

Odcinek Trzydziesty Piąty
w którym budujemy mosty... znaczy domy

Spotkaliśmy się nocą na platformie kolejki. Zeszliśmy z niej na mały mostek, który doprowadził nas na pierwszą wyspę... no i pierwsze zaskoczenie. Ania mówiła nam o budowie małych, wieśniaczych domków, a na wysepce stała wielka willa! W środku jeszcze nieumeblowana, ale z zewnątrz wyglądała świetnie.

Zwiedziwszy pierwszą wyspę weszliśmy na most, prowadzący do... większej ilości mostów, które krzyżowały się z mostami... ah, dużo tych mostów było, ale byliśmy na to przygotowani - w końcu wioska znajduje się na mokradłach, a chyba pływanie w bagnie nie należy do najprzyjemniejszych!

Na następnej wysepce stały już dwa mniejsze (ale i tak większe niż w standardowych wioskach) domki hodowców zwierząt - zwierzęta zresztą już na nas czekały w zagrodzie. Idąc dalej drewnianą drogą doszliśmy do trochę szerszego mostu prowadzącego na trzecią wyspę, na której jeszcze nic nie było, ale prawdopodobnie stanie na niej domek farmerski łącznie z polami uprawnymi.

Wróciliśmy na pierwszą wyspę - przy okazji oświetlając mosty - gdyż skończyło nam się drewno. Zabrawszy odpowiednie rzeczy ze skrzyń wróciliśmy na wyspę farmera, gdzie odłożyliśmy je do użycia w przyszłości do budowy domku i farm.

Pokręciliśmy się jeszcze chwilę, żeby zebrać surowce do powiększenia wyspy, ale koniec końców zabraliśmy się do roboty - i już po chwili na trzeciej wyspie stał piękny, duży dom z jasnego drewna, w którym będzie mógł zamieszkać naczelny wioskowy farmer z rodziną.

Wybudowawszy dom zadbaliśmy jeszcze o ścieżkę prowadzącą od mostu prosto do drzwi posiadłości farmera... pod ścieżką prawdopodobnie poprowadzimy kanał z wodą do nawodnienia pól.

zobacz ten odcinek


> lista wykorzystanych modów dostępna jest na stronie aniapg.pl
> zobacz inne serie na kanale YouTube AniaPoGodzinach

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

#34 Totalnie nieogarnięty odcinek :)

Odcinek Trzydziesty Czwarty
w którym badamy nowe wyspy

Tym razem przywitaliśmy się klasycznie, w naszym magazynie. Od razu przeszliśmy do hali na dół, żeby zobaczyć, co zmieniło się od naszego ostatniego spotkania.

Póki co Ania wstrzymała proces przetwarzania ropy na paliwo, ale i tak mamy już dosyć sporo benzyny w zbiorniku. Szybko pokazała nam, jak dokładnie wygląda ten proces, ale póki co musimy z tym poczekać aż nie znajdziemy trochę więcej źródeł ropy.

Natomiast kreozot dalej nieprzerwanie przelewa się do zbiorników - zajmuje już trzy, powoli zapełnia czwarty i przygotowaliśmy już miejsce na piąty. Kiedy zapełnimy ten ostatni, będziemy musieli zatrzymać proces wytwarzania koksu... a wraz z nim nasze wielkie bojlery.

Przejechaliśmy się kolejką na koniec tunelu prowadzącego na pustynię i bagna, z których ostatnio wysysaliśmy ropę. Będziemy budować domki na małych wyspach - zgodnie z założeniami Ani z naszego ostatniego spotkania. Kiedy już coś wybudujemy, mamy w planach zrobić trochę poważniejszą kolej do nowopowstałej wioski, używając torów naszej tymczasowej, dość prymitywnej kolejki.

Wyszliśmy na powierzchnię prosto na platformę przygotowaną już na stację koleji. Zeszliśmy z niej i przechodząc kilkoma małymi, ale klimatycznymi mostkami zaczęliśmy zwiedzać wysepki... łatać dziury... oraz szybko przebadaliśmy mały wąwóz, który znajdował się na jednej z wysepek. A potem go załataliśmy, bo jednak dziura to dziura i nie chcemy, żeby osadnicy, którzy przybędą do nowej wioski wpadli tam i się zabili.

Tak zeszło nam parę godzin - na takich dość organizacyjnych sprawach. Przygotowywaliśmy teren (musieliśmy też pościnać drzewa, żeby zrobić trochę miejsca na domy), zbieraliśmy surowce, planowaliśmy rozmieszczenie przyszłych budynków... prawdopodobnie wstawimy po domku na każdej wyspie. No, chyba, że wyspa będzie jakaś większa - wtedy może nawet dwa się zmieszczą.

W końcu przygotowaliśmy sobie teren na tyle, by w spokoju zacząć budowę. Postawiliśmy więc most prowadzący z jednej z większych wysp do kolejnego, trochę bardziej niż pozostałe oddalonego lądu. Zszedł nam na to znowu cały dzień, ale było warto!

zobacz ten odcinek


> lista wykorzystanych modów dostępna jest na stronie aniapg.pl
> zobacz inne serie na kanale YouTube AniaPoGodzinach

niedziela, 6 kwietnia 2014

#33 Ania PG ma coś nowego i duuużego :)

Odcinek Trzydziesty Trzeci
w którym kręcimy się po naszym świecie

Wyjątkowo spotkaliśmy się na górze, w pokoiku Ani zamiast tradycyjnie w magazynie. Wyszliśmy na zewnątrz i naszym oczom ukazało się... drugie drzewo (tak wielkie jak to, w którym mieszkamy), które Ania wyhodowała od naszej ostatniej przygody. Po drodze do niego minęliśmy sad pełen orzechowców, z których owoców robimy teraz olej roślinny.

Ania opowiedziała nam historię nowego drzewa - oraz swojego bliskiego spotkania ze śmiercią w trakcie jego wzrostu. Prawdopodobnie całe olbrzymie drzewsko zostanie ścięte... będzie z tego sporo drewno.

Wymieniliśmy wszystkie kotwice osobiste na kotwice świata (na co poszły horrendalne ilości diamentów), bo niestety te poprzednie nie wystarczyły, żeby kontrolować nasze uprawy i maszyny.

W wiosce znowu nastał pogrom, ale na szczęście populacja już się odbudowała. Przyjechało kilku nowych panów sprzedających ciekawe rzeczy, między innymi sadzonki daktylowca i specjalne ramki do naszych uli.

Pokręciliśmy się po wiosce jeszcze chwilkę i wróciliśmy do domu, gdyż Ania miała pewien problem, ale... po drodze nie zabrakło nam czasu, by zasadzić nasze nowe sadzonki (dookoła domu jest już tak gęsto od drzew, że aż ciężko między nimi lawirować).

Po szybkiej drzemce zjechaliśmy drabinką do sali z teleporterami i hali ze zbiornikami, gdzie Ania pokazała nam skomplikowane sieci rurociągów i kabli, które doprowadzają wszelkiego rodzaju paliwa do różnych maszyn.

Przeszliśmy teleportem do instytutu, który od ostatniego razu zmienił się znacznie. Posępna, kamienna wieża została zastąpiona futurystycznym, kolorowym kolosem z windą na samą górę... gdzie mogliśmy wyjść na szklany balkon widokowy, z którego można obserwować różne ciekawe biomy - pustynię, bagna, wysokie góry... a to wszystko tak blisko siebie!

Doszliśmy więc do problemu; okazuje się, że jedna z maszyn potrzebnych do pracy naszego instytutu nie działa tak, jak należy... póki co nie wiemy, co z tym zrobić. Ciężko będzie zacząć jakiekolwiek prace badawcze bez analizatora nasion.

Opuściliśmy instytut i teleportem wróciliśmy do domu, gdzie Ania pokazała nam rozmaite tory, które już zrobiła i które zrobić ma zamiar. Potem przeszliśmy tunelem do miejsca, w którym ostatnio wydobywaliśmy ropę (a gdzie teraz zalęgły się oceloty). Okazało się, że razem z rurociągiem Ania poprowadziła dłuuugi most z bagien na pustynię, a także zaplanowała już pętlę pociągów i wioskę rozłożoną na pobliskie wysepki.

Dalej poszliśmy aż do końca kamiennego mostu, na pustynię, podziwiać dziury po wyssanej już ropie.

zobacz ten odcinek

niedziela, 30 marca 2014

#32 Jest ropa, czy jej nie ma?

Odcinek Trzydziesty Drugi
w którym szukamy ropy

Spotkaliśmy się z Anią odzianą w fikuśny, błyszczący skafander do nurkowania w naszym tradycyjnym już miejscu. Na początku sprawdziliśmy szybko, jak działają nasze crushery - maszyny do rozdrabniania stali na proszek, który wykorzystamy do zrobienia matowego, białego szkła. Potem zeszliśmy kilka pięter, mijając przy okazji brodawki Ani, aż dotarliśmy do wielkiego, długiego tunelu... prowadzącego do miejsca, w którym Ania znalazła wcześniej ropę.

Niestety okazało się, że tej właśnie ropy było bardzo mało i cała została już wyssana rurociągiem do jednego z naszych olbrzymich zbiorników... ledwie pokrywając jego dno.

Ropa potrzebna nam będzie do przerobienia na paliwo, gdyż w końcu chcemy ruszyć z naszą kolejką. Dlatego dzisiaj będziemy musieli jej poszukać.

Po krótkiej wizycie przy zbiornikach pobiegliśmy dalej tunelem wzdłuż rurociągu, mijając po drodze wielkie jaskinie i wąwozy pełne ciekawych rud, których jeszcze nie wykopaliśmy. Po pewnym czasie wytężonego biegu dotarliśmy na powierzchnię (na bagna, ale zupełnie inne niż te koło Instytutu), gdzie wciąż pracowała pompa do wyssania ropy i... wskoczyliśmy w dziurę, która była ujściem ropy z pod ziemi!

Po krótkim opadaniu w całkowitych ciemnościach wpadliśmy do małej, okrągłej jaskini, pełnej Petroleum i złota.

Wypłynęliśmy (powoli!) na powierzchnię i rozejrzeliśmy się dookoła, zanim obraliśmy kierunek na pustynię leżącą nieopodal, na której Ania zauważyła kilka złóż ropy. Okazało się, że były całkiem spore i wyglądały dojść majestatycznie, kiedy rozlewały się swoją gęstą czernią po złotym piasku pustyni o wschodzie słońca... ach, zagalopowaliśmy się trochę.

Daliśmy nura do kolejnego ujścia ropy, które kończyło się dosyć sporą, kulistą jaskinią. Niestety nie byliśmy pewni jakości tegoż surowca - może jakieś wredne, pustynne gnomy krążyły gdzieś w okolicy i rozwadniały ropę ot tak, dla hecy - więc nie postawiliśmy jeszcze pompy i rur... trzeba to będzie przebadać.

Po sprawdzeniu ostatniego złoża udaliśmy się z powrotem do domu.

Od razu wyjęliśmy stalowy proszek z crusherów i złapaliśmy jeszcze trochę szklanego pyłu, po czym wrzuciliśmy je do naszych super-ultra-mega wydajnych piecyków... i skleiwszy to wszystko w białe szkło poszliśmy do Instytutu.

Ania pokazała nam budynek główny - przy pustyni - oraz wieżę, która... która jeszcze nie ma wyraźnego zastosowania, ale na pewno się do czegoś przyda. Niestety nie była zadowolona z efektów swojej pracy, zatem szybko zabraliśmy się za przebudowę.

zobacz ten odcinek



niedziela, 23 marca 2014

#31 Głupie panele słoneczne!

Odcinek Trzydziesty Pierwszy
w którym bawimy się roślinnością

Jak zwykle spotkaliśmy się w magazynie przy naszych ulepszonych piecach. Okazało się, że od naszej ostatniej wyprawy Ania znalazła w końcu nawet dwa ghasty i zabiwszy je pozyskała dwie łzy, które potrzebne nam były do zrobienia jednego ulepszenia do pieca.

Okazało się, że nawóz, który zbieraliśmy do nawożenia pól eksperymentalnych... nie będzie na nich działał. Na szczęście mieliśmy sporo odpadków z kompostownika, więc zrobiliśmy sobie odpowiednią mieszankę z nich. Poza tym zrobiliśmy specjalne środki do tępienia chwastów.

Potem przeszliśmy się obejrzeć nasze zbiorniki, które w większości są już pozapełniane różnymi substancjami. Poza tym, Ania pokazała nam nowe, ulepszone skrzynie, w których mieści się więcej rzeczy bez konieczności poszerzania magazynu. Pokręciliśmy się jeszcze chwilę po domu, sprawdziliśmy, czy wszystko działa jak należy, czy olej wyciska się z nasion...

I polecieliśmy teleportem na bagna, do instytutu. Póki co sprawdzamy na razie glebę, więc nie przeprowadzaliśmy jeszcze żadnych eksperymentów i krzyżówek na sadzonkach. Postawiliśmy za to maszynę nadzorującą uprawy, która wyręcza nas w bieganiu (do tego jest w pełni ekologiczna, bo zasilają ją panele słoneczne).

W końcu dokonaliśmy kilku krzyżówek na jednym polu... z netherowych brodawek i zboża wyszły nam kwiaty, hm. W różnych kolorach. Niestety póki co nie skrzyżowały nam się jeszcze arbuzy z dyniami, ale rosną, więc wkrótce powinniśmy zobaczyć jakieś efekty.

Wróciliśmy do domu po nawóz, przy okazji Ania opowiadała nam o planach na metro/kolejkę podziemną... wszystko jest jeszcze do zrobienia, chociaż wydaje się, że już tyle osiągnęliśmy!

Tak więc zaopatrzywszy się w nawóz i środek na chwasty wróciliśmy na pola i załadowaliśmy maszyny nadzorujące uprawy. Weszliśmy do jeszcze niewybudowanego budynku instytutu, zeszliśmy na dół... i zobaczyliśmy olbrzymi, długi tunel, który prowadzi prosto do naszego domu! Przy okazji znaleźliśmy opuszczoną kopalnię.

Przebiegliśmy się tym tunelem, co trwało bardzo długo... ale powinno być całkiem przyjemną podróżą nad malowniczymi jeziorkami lawy kiedy już postawimy tam tory pod kolejkę.

Weszliśmy po schodkach do domu i z zapowiedzią niespodzianki na następne spotkanie, poszliśmy pożegnać się w wiosce.

zobacz ten odcinek



niedziela, 16 marca 2014

#30 Badania nad GMO?

Odcinek Trzydziesty
w którym sadzimy rośliny i szukamy ghastów

Spotkaliśmy się znowu w magazynie, gdzie od razu okazało się, że jeden z bojlerów wysiadł... bo brakowało wystarczającej ilości koksu do grzania w nim (jednak ten jeden działający w zupełności nam wystarczy). Mamy w planach przerobić drugi bojler tak, aby chodził nie na paliwo stałe, tylko płynne. Sprawdziliśmy szybko czy nasza automatyczna farma drzew odpowiednio funkcjonuje... nadmiaru jabłek i sadzonek musieliśmy pozbyć się w maszynie do recyclingu.

Ania pokazała nam nowy piekielny piec, który przepala rudy w iście piekielnym tempie... do tego dzięki odpowiednim ulepszeniom z jednej rudy daje dwie sztabki przepalonego materiału. Mamy szalony pomysł przerobienia WSZYSTKICH piecyków z naszego domu na takie... będzie to bardzo drogie przedsięwzięcie, ale powinno prawie od razu się zwrócić.

Okazało się, że problem z kreozotem, który od pewnego czasu zatrzymywał naszą produkcję koksu wynikał po pierwsze z zapełnienia całego już zbiornika, a po drugie z odległości do kolejnego zbiornika. Ustawiliśmy więc kotwicę pod drugim zbiornikiem i teraz wszystko przepływa już bez problemów.

Poszliśmy teleportem na bagna, gdzie Ania postawiła już fundamenty Instytutu... który będzie wielki, jak zostanie już ukończony. Gotowe były już eksperymentalne pola uprawne, na których mogliśmy stawiać pierwsze sadzonki... do tego trzeba będzie pewnie zasypać pobliskie jeziorka, żeby powstało trochę miejsca pod nowe szklarnie.

Wsadziliśmy w pole specjalne tyczki, na których będą mogły opierać się nasze sadzonki... liczyliśmy na ciekawe krzyżówki genetyczne, dlatego sadziliśmy naprzemiennie dwa gatunki, między którymi zrobiliśmy kratkę na nową roślinę.

Wróciliśmy do domu w celu wybrania się do Netheru. Oczywiście najpierw musieliśmy zmienić trochę odzienie, bo co prawda strój pszczelarski jest świetną ochroną przed żądłami pszczół, ale słabo sprawdza się przeciwko potworom.

Po przebraniu przeszliśmy przez portal i znaleźliśmy się w Netherze. Polowaliśmy tym razem na ghasta, bo potrzebna nam była co najmniej jedna łza... na wszelki wypadek wróciliśmy na moment do domu po łuk. Musieliśmy go jednak zrobić, bo normalnie nigdy nie korzystamy z broni dystansowej. Po dokupieniu strzał ponownie przeszliśmy przez portal i zabraliśmy się za poszukiwania ghasta. Jak na złość nigdzie go nie było, kiedy był potrzebny. Poszliśmy więc w stronę twierdzy, pamiętając, że ostatnio gdzieś w jej okolicy nas nękał... ale jak na złość nigdzie nie mogliśmy go znaleźć. W ogóle nie mogliśmy znaleźć żadnych potworów, zupełnie tak, jakby przed nami uciekły!

Pokręciliśmy się chwilę po twierdzy, ale nie mogąc nikogo znaleźć postanowiliśmy zakończyć wyprawę.

zobacz ten odcinek



niedziela, 9 marca 2014

#29 Oł je! Moja pierwsza automatyczna farma :)

Odcinek Dwudziesty Dziewiąty
w którym tworzymy automatyczną farmę drzew

Spotkaliśmy się w magazynie, gdzie od naszego ostatniego posiedzenia powstała już cała maszyneria do tworzenia pary wodnej. Na proces ten szły niesamowite ilości węgla i koksu (musieliśmy dodatkowo kupować węgiel w sklepiku), a sam koks tworzył się tak powoli... jednak bojlery musiały być utrzymywane cały czas w temperaturze 1000 stopni Celsjusza.

Planujemy wykonać automatyczną farmę drzew, która posłuży nam do produkcji węgla drzewnego (portfele piszczą nam już od ciągłego kupowania węgla w sklepiku), która z kolei będzie zasilana przez parę wodną z zasilanych przez ten węgiel drzewny bojlerów... wytworzy się swoisty 'krąg życia'.

Dokładniej dowiedzieliśmy się, że para wodna potrzebna jest do napędzenia turbin, które wytwarzają prąd elektryczny następnie magazynowany w maszynie o nazwie MFE... strasznie to wszystko skomplikowane.

Zajęliśmy się robieniem naszej szkółki leśnej i tartaku w jednym. Musieliśmy wykorzystać do tego Farmblocki, które będą prowadziły automatyczny nadzór nad sadzonkami i ścinały dorosłe już drzewa. Następnie drewno będzie trafiało do piecyka parowego, gdzie przetworzy się w węgiel drzewny.

Ania pokazała nam też fasady, które udało się wykonać przy użyciu laserów (od których to wszystko się przecież zaczęło!). Jednak postanowiliśmy nie zasłaniać rur, którymi węgiel i koks dostają się do bojlerów, bo musimy widzieć, czy jeszcze coś tam wędruje.

Poszliśmy na halę ze zbiornikami. Tank z kreozotem zapełnił nam się już w ponad połowie, a nadal nie wiedzieliśmy, co z tym całym kreozotem zrobić...

Po ustawieniu wszystkich potrzebnych elementów, okazało się, że nasza automatyczna farma drzew... działa! I to bardzo wydajnie.

Na koniec bardzo niespodziewanie zginęliśmy, próbując zeskoczyć na jedną rurkę w bojlerowni. Podobno większość wypadków ma miejsce w domu...

zobacz ten odcinek



niedziela, 2 marca 2014

#28 Przeklęta dziura - ale się wystraszyłam!

Odcinek Dwudziesty Ósmy
w którym robimy bojlery

Spotkaliśmy się z Anią... odzianą w strój pszczelarza. Nareszcie, po długim czasie zbierania propolisu od pszczół udało nam się utkać odpowiednią odzież ochronną! Ania pokazała nam stół montażowy, na którym będziemy mogli wykonać fasady do okrycia rur i kabli. Niestety, potrzebuje on do tego wielkich ilości energii...

Póki co zajęliśmy się wykonaniem kryształowej skrzyni, do której fasady będą wpadały (same). Była dość... kosztowna, ale zajmując tylko jeden metr sześcienny jest w stanie pomieścić więcej przedmiotów, niż dwie podwójne skrzynie. Ustawiliśmy ją obok naszego stołu montażowego.

Nad stołem powiesiliśmy trzy lasery, które potrzebują niesamowitych ilości prądu. Stąd powstała potrzeba stworzenia dodatkowej hali za stołem montażowym, gdzie umieścimy wielkie bojlery do tworzenia pary wodnej.

Na początek musieliśmy scraftować sobie paleniska, które potem ustawiliśmy w nowej hali. Na nich, cztery metry w górę ustawiliśmy bloki bojlera wysokociśnieniowego... i gotowe. Wszystko powinno działać. Dodatkowo zrobiliśmy jeszcze wielki żelazny zbiornik na wodę, która będzie przepływać rurami do bojlerów.

Chcieliśmy zrobić jeszcze źródło wody za zbiornikiem i... i prawie spadliśmy do hali poniżej, prosto na zbiornik z lawą. Życie na krawędzi pełną gębą! Przy najbliższej okazji ustawimy jeszcze dwa żelazne zbiorniki, żeby trzymać w nich nadmiar pary wodnej z bojlerów. Posłuży nam do zasilania innych maszyn.

Wyszliśmy z domu i w drodze do wioski natknęliśmy się na bardzo... oryginalny kolaż kurczakowo-słupkowy. Już w wiosce zobaczyliśmy motyle wesoło latające w alejkach między domkami. Ania pokazała nam jeszcze sad czereśniowy, który założyła z sadzonek pozyskanych od jednego z osadników. Niestety, póki co nie dają jeszcze żadnych owoców...

Okazało się, że pszczoły z naszej przydomowej pasieki pozapylały drzewa dookoła, dzięki czemu dają trochę inne sadzonki. Nie umieliśmy jednak odpowiednio ich posadzić.

zobacz ten odcinek



niedziela, 23 lutego 2014

#27 Robię porządki ;)

Odcinek Dwudziesty Siódmy
w którym Ania robi wielkie porządki

Spotkaliśmy się w magazynie, ale... czegoś nam brakowało. W pomieszczeniu, w którym z reguły stały rury z lawą było pusto! Same rury były już niepotrzebne, bo przepompowaliśmy lawę i paliwo do zbiorników na hali...

Poszliśmy więc zobaczyć, czy i tam się coś zmieniło. I tak - powstały już dwa z pięciu planowanych zbiorników, w których zalegały już drobne ilości (około czterech tysięcy wiaderek, pfff) właśnie lawy i paliwa. Z hali przeszliśmy do pomieszczenia z teleportami i pokręciliśmy się chwilkę przy maszynach.

W pomieszczeniu, w którym wcześniej stały rury z lawą i paliwem chcemy teraz umieścić laser, który będzie robił fasady do zakrycia kabli. Ania pokazała nam fajny patent na zarabianie na złocie (do tego pozyskiwaliśmy przy tym sporo doświadczenia)... kiedy otworzyła jedną skrzynkę, była w prawie połowie zapełniona złotymi sztabkami. Wszystko legalnie, bez żadnych przekrętów (ani wycieczek do Las Vegas)!

Kiedy już zrobiliśmy wszystko, co musieliśmy zrobić w domu wybraliśmy się na wycieczkę do wioski, gdzie wciąż staramy się zwalczyć masową bezpłodność wieśniaków.

Nie mając już żadnej nadziei, w czasie od naszego ostatniego spotkania Ania... zabiła kilkunastu wieśniaków. A że oni lubili zawsze kłębić się razem w małych domkach, zrobiło im się tak jakoś samotnie i... i udało się! Nareszcie się rozmnażają! (Niestety w trakcie wybijania osadników oberwało się też Józefom, więc na ich zastępstwo jeszcze czekamy)

Z wioski poszliśmy na naszą farmę kaktusów, a stamtąd znowu do domu, gdzie zaczęliśmy robić wielkie porządki. Szykujemy się na budowę wielkich maszyn parowych...

zobacz ten odcinek



niedziela, 16 lutego 2014

#26 Mam "tankowiec" ;)

Odcinek Dwudziesty Szósty
w którym tworzymy zbiorniki

Absolutnie wyjątkowo nie spotkaliśmy się nawet w domu, ale przed nim - przy farmach. Ścięliśmy dynie na sprzedaż i wysłuchaliśmy opowieści Ani o zmianach, jakie zaszły od naszego ostatniego spotkania. Wciąż walczymy o jedwabny propolis od pszczół, bo naprawdę potrzebujemy specjalnego ubrania dla pszczelarzy... Już naprawdę dosyć tych wszystkich użądleń!

Po grzebaniu w ulach weszliśmy do domu, gdzie powstało nowe pomieszczenie, pierwotnie przewidziane dla brodawek Ani, jednak w końcu postanowiliśmy wstawić tam wielkie zbiorniki na kreozot i... i wszystkie inne płyny, które już nam się wylewają ze skrzyń.

Rankiem poszliśmy do wioski, gdzie po metamorfozie domku schadzek - teraz jest dopasowany do reszty budynków - wieśniacy dalej złośliwie odmawiają rozmnażania się... ale chociaż pojawił się drugi Józef.

Wróciliśmy więc z powrotem do domu, po drodze sprawdzając, czy kaktusy nie wysypują się ze skrzynki (wzięliśmy kilkadziesiąt na sprzedaż, na szczęście jakoś się nie pokłuliśmy). Za pieniądze pozyskane z ich sprzedaży kupiliśmy więcej nasion na olej.

W końcu poszliśmy obejrzeć halę ze zbiornikami, gdzie póki co jeden był pusty, a drugi prawie w połowie wypełniony kreozotem. Poza tym przygotowane było jeszcze miejsce na pięć kolejnych zbiorników. W przyszłości mamy zamiar połączyć zbiorniki z odpowiednimi maszynami pozyskującymi dane surowce, aby kreozot, olej i inne płyny przelewały się do nich automatycznie.

Z racji, że już prawie wszystko, co było nam potrzebne mamy zrobione, zajęliśmy się teraz aspektem wizualnym. Nieprzyjemnie patrzyło nam się na gołe rury i kable wędrujące wzdłuż ścian, więc Ania wpadła na pomysł stworzenia ścianek maskujących... trochę to zajmie, ale przynajmniej w domu będzie przyjemniej.

Na koniec dowiedzieliśmy się, że będziemy ustawiać lasery, do których potrzebujemy olbrzymią ilość mocy... prawdopodobnie nasze zwykłe silniki nie wystarczą.

zobacz ten odcinek



niedziela, 9 lutego 2014

#25 33 minuty niczego ;)

Odcinek Dwudziesty Piąty
w którym zaklejamy jezioro

Tym razem spotkaliśmy się przy piecach hutniczych, nie w magazynie. Mieliśmy mały kryzys pojemnościowy - puszki kreozotu wysypywały nam się ze skrzynek - i trzeba będzie wymyślić, co z tym zrobić. Ania pokazała nam nowe maszyny, które dołączyły do maszyny tkającej przy teleportach. Potrzebowaliśmy zrobić większe ilości specjalnych ramek dla pszczół, stąd konieczność posiadania tego wszystkiego... Poza tym Ania zrobiła też wyciskarkę oleju z nasion (w końcu będzie można coś zrobić z ich nadmiarem).

Po chwili przeszliśmy żółtym teleportem na bagna i poszliśmy do naszej bagiennej pasieki, gdzie pszczoły są wyjątkowo ospałe i pracują tak, jak żółto-czarne paskowane ślimaki. Tuż obok pasieki bagiennej postawiliśmy pustynną, z której pszczoły nie są już tak powolne... ale za to są cholernie agresywne i jedna z nich musiała nas użądlić.

Wróciliśmy więc do domu, żeby się podleczyć i jeszcze chwilę pogrzebaliśmy przy naszych maszynach. Potem
wyszliśmy na dwór obejrzeć farmy i pasieki 'przydomowe'. Okazało się, że obecność pszczół przyczyniła się do niewytłumaczalnej ewolucji drzew - przy ścięciu ze zwykłej brzozy wypadały inne sadzonki. Będzie trochę materiałów do badań w instytucie.

Po pozbieraniu plastrów miodu z kolejnych pasiek (i kolejnych użądleniach) wróciliśmy do domu się przespać, jednak przed snem poszliśmy jeszcze odłożyć nasze nowe zdobycze do odpowiednich skrzynek. I zutylizowaliśmy kilka pszczół (maszyna do mordowania pszczół dalej wzbudza w nas mimowolne dreszcze).

W końcu, nie mogąc zasnąć, poszliśmy jednak na bagna w celu zasypania jeziora... nie chcieliśmy, żeby jakakolwiek woda wdarła nam się do Instytutu.

zobacz ten odcinek