sobota, 7 grudnia 2013

#16 Znowu wybucha :(

Odcinek Szesnasty
w którym nic się nie udaje

Na początek postanowiliśmy wybrać się na ryby - wzięliśmy ze sobą wędki, przynętę i byliśmy gotowi. Oczywiście wyruszyliśmy po świcie, tak, jak wędkarze z prawdziwego zdarzenia... do tego niewyspani (...z prawdziwego zdarzenia). Doszliśmy do małego jeziorka, zarzuciliśmy wędki i... czekaliśmy.

Po chwili złowiliśmy rybkę i wybraliśmy się na poszukiwania dzikich kotów do dżungli. Niestety żadnego nie znaleźliśmy i nie oswoiliśmy sobie nowego Kocisa.

Wróciliśmy do domu, żeby zrobić maszynę, która powstrzyma nasz batbox przed wybuchaniem. Kosztowała nas cztery z naszych pięciu diamentów i sporo czerwonego proszku i złota... kosztowne ustrojstwo, ale miejmy nadzieję, że zadziała.

Zrobiliśmy ją więc i ustawiliśmy, przy okazji zmieniając trochę ułożenie dotychczasowych maszyn... niestety nic nie zadziałało! Nasz batbox dalej wybuchał jak fajerwerki w Sylwestra...

W żałobnej atmosferze pożegnaliśmy się z Anią. Fizykami kwantowymi jeszcze nie jesteśmy...

zobacz ten odcinek



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza